Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Fotografowanie piorunów
#1
Cześć! Ponieważ na forum jeszcze nikt o tym napisał, dlatego ja zacznę Uśmiech
Fotografowanie piorunów to dosyć trudne zadanie . Piorun pojawia się na niebie przez ułamek sekundy , dodatkowo może być on  w różnych częściach chmury, co utrudnia jego sfotografowanie. Zatem, co należy zrobić aby uwiecznienie pioruna stało się łatwiejsze ? 
Zacznijmy od podstaw . 
1.  Solidny statyw
Aby uwiecznić zdjęcie pioruna, nasz aparat musi naświetlać obraz przez określony czas - przykładowo 10 sekund. Niestety, nie ma możliwości, aby zdjęcie wykonane z ręki wyszło dobrze, dlatego przyda się nam statyw, a raczej jest on niezbędny. Gdy zamocujemy aparat na statywie, wtedy przy wykonywaniu dłuższych ekspozycji nasze zdjęcia będą ostre i nierozmazane . Warto mieć coś, co statyw dociąży, gdy jest on lekki , np woreczek z piaskiem, który przywiążemy do nogi statywu. Nawet wiatr o niewielkiej prędkości przy lekkim statywie może spowodować drgania widoczne na fotografii. Warto używać też samowyzwalacza, dzięki temu unikniemy poruszenia aparatu przy robieniu zdjęcia. 
Przy ustawianiu statywu pamiętajmy, by był on na stabilnym miejscu . Kilka razy przypadkowo kopnąłem też w nogę od statywu, gdzie o mało nie poleciał z aparatem. Dlatego uważajmy też, gdy chodzimy wokół naszego sprzętu .
2. Odpowiednie ustawienie aparatu 
Zasada jest prosta - gdy mamy już upatrzoną burzę, to celujemy aparat w miejsce, gdzie wyładowań jest najwięcej. Czasem zdarzy się tak, że silny rdzeń opadowy przysłoni wyładowania, lub też będą one w chmurach. Wtedy trzeba albo zmienić  miejsce ( co często jest trudne, ze względu na przemieszczanie się burzy ) albo po prostu odpuścić. Nie każda burza jest "fotogeniczna" i nie zawsze będziemy zadowoleni ze zdjęć.
Warto zadbać o miejsce, gdzie nie ma drzew i krzewów, które mogły by przeszkadzać przy robieniu zdjęć. Gdy jest wiatr, gałęzie będą niestabilne , przez co potem na zdjęciu będzie widać je na sporej powierzchni ( naświetlą się gałęzie w ruchu ). Lepiej w tym wypadku  jest , gdy jakiś budynek nam przysłania kawałek kadru . Chyba, że mamy pogodę bezwietrzną, wtedy sami decydujemy, gdzie ustawić się ze sprzętem . Najlepiej jednak na wolnej przestrzeni, umożliwi nam to uchwycenie całego pioruna, a także chmury burzowej. 
3. Miejsce i czas fotografowania 
Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma burz bezpiecznych. Burze najlepiej fotografować z odległości 5-15 km . Wtedy unikniemy przepalenia fotografii zbyt jasnym wyładowaniem i bezpośredniego niebezpieczeństwa. Dobrym pomysłem jest zakup pilota do aparatu - wtedy możemy siedzieć w bezpiecznym samochodzie, lub pomieszczeniu, wystawić aparat na zewnątrz , dobrze wycelować i za pomocą pilota uruchamiać naświetlanie zdjęcia. Polecam to zwłaszcza, jeżeli burza jest blisko a zależy nam na świetnych zdjęciach. Nie warto ryzykować życia , fotografując wyładowania uderzające bardzo blisko nas. 
Fotografować burze najlepiej poza intensywnymi źródłami światła - poza miastami , na wzgórzach. Wiem jednak, że część osób nie ma możliwości w danym momencie znalezienia tak odpowiedniego miejsca . Dlatego warto odsunąć się nawet od oświetlonej drogi, czy budynków, aby na zdjęciu nie było zbyt dużo światła. Osobiście mieszkam na wsi, ale gdy robię zdjęcia , to udaję się na pobliską górkę, aby latarnie nie psuły zdjęć. 
Burze najlepiej fotografować w nocy lub wieczorem, gdy jest mało światła, a błyskawica jest najjaśniejszym punktem na zdjęciu. 
W dzień fotografowanie wymaga krótszych czasów naświetlania i odpowiedniego filtra, o czym niżej. 

4. Ustawienia aparatu .
To często największy problem początkujących fotografów. To zdjęcie jest za jasne, to nie widać wyładowania. Sam zmagałem się z tym wiele nocy , na szczęście są i ustawienia, na których zrobienie efektownego wyładowania jest możliwe. 
Podstawowe rzeczy, o których należy pamiętać to : 
-ISO
-Czas naświetlania
-Ustawienie przysłony
-Ustawienie ostrości.

ISO wyraża czułość na światło filmu lub matrycy w naszym aparacie. Im większe ISO, tym większy szum na zdjęciu i jednocześnie więcej światła. 

Do fotografowania burz preferuję niskie wartości - od 50 do 500, aby nie prześwietlić zdjęcia i nie mieć zbyt dużych szumów . Jeżeli burza jest bardzo odległa - np 30 km, a zależy nam również na uchwyceniu gwiazd w otoczeniu chmury burzowej, wtedy należy użyć większego ISO, np 800-1600 . 
Czas ekspozycji (naświetlania )
Zależy jest od natężenia wyładowań, odległości od burzy, siły i rodzaju  wyładowań. Gdy burza jest np 10 km od nas , i daje wyładowanie co 10-15 sekund, warto dać dłuższy czas naświetlania np 25 sekund. Zdjęcie nie powinno być prześwietlone, a i na zdjęciu coś się złapie. 
Optymalnym rozwiązaniem w aparatach jest Bulb- tutaj naświetlamy zdjęcie ile chcemy - gdy nacisnę spust migawki naświetlanie zaczyna się, i skończy się w momencie , gdy go puszczę. Sami zadecydujemy, kiedy nasze zdjęcie będzie odpowiednie. Jednak część aparatów i lustrzanek go nie posiada, stąd trzeba wykorzystać to, co mamy.
Gdy wyładowania padają blisko - np 3 czy 5 km od nas, wtedy skracamy czas naświetlania do 5-10 sekund. Wykonamy więcej zdjęć, ale gdy w kadr wpadnie błyskawica, to jej światło będzie tak mocne, że dłuższy czas przepali zdjęcie.
W dzień sytuacja się komplikuje. Aby nie przepalić zdjęcia, trzeba ustawić krótki czas naświetlania np 1/125 s i liczyć na szczęscie. Można też dokupić specjalne filtry, które przyciemnią obraz, wydłuży się automatycznie czas wykonywania zdjęcia do kilku sekund i możliwość złapania pioruna w kadrze wzrośnie.
Oczywiście, zależne od ISO i czasu naświetlania jest ustawienie przysłony .
Przysłona w obiektywie decyduje o tym, ile światła wpadnie do naszego aparatu wykonywania zdjęcia . W praktyce, im niższa wartość przysłony , tym więcej światła wpada . W kontekście fotografii burz to bardzo istotny element.
W wielu aparatach i lustrzankach najniższa wartość przysłony to f2.8 lub podobnie. Gdy fotografujemy odległą burzę o 10 i więcej kilometrów , można spokojnie ustawić najniższą przysłonę dla danej długości ogniskowej. Bo trzeba też pamiętać, że im większa ogniskowa, tym wyższa minimalna wartość przysłony. U mnie dla 55mm jest to  f4.5. Gdy burza jest bardzo blisko, lub fotografujemy z okna pioruny, to trzeba ograniczyć ilość światła wpadającą do aparatu. Dlatego ustawienia przysłony powinny być od f9 w górę. Gdy damy jednak zbyt wysoką przysłonę np f13 a burza będzie odległa, to zdjęcie wyjdzie nam zbyt ciemne i wiele z niego nie wyratujemy.
W dzień przy fotografowaniu należy maksymalnie ograniczyć ilość światła, dlatego warto ustawić wyższą, jak w nocy przysłonę np f16, skracając przy tym czas naświetlania i dając minimalne ISO.


Jednak na sucho niewiele można powiedzieć - bo w każdym przypadku zmiana ustawienia jednego parametru wymusza na nas korektę 2 kolejnych. Przykładowo krótszy czas naświetlania przy bliskiej burzy - np 2 sekundy zmusza nas do niższego ustawienia przysłony - np f5.6 czy f6.3 , aby zdjęcie nie wyszło zbyt ciemnie, 
Została jeszcze ostrość - element, bez którego zdjęcie nam po prostu nie wyjdzie. 
Część aparatów cyfrowych, oraz lustrzanek ma funkcję "nieskończoności" - w tym przypadku wystarczy włączyć ją, wycelować aparatem w rozbłyskane niebo i czekać na efekty. Co jeśli nasz aparat tego nie ma ?
W mojej lustrzance- Nikon d5100 muszę liczyć na autofocus, lub manualne ustawianie ostrości. 
Jednym ze sposobów jest ostrzenie z włączonym AF na odległych latarniach , lub oświetlonych budynkach. Gdy autofocus złapie na nich ostrość, wtedy włączam na obiektywie tryb manualny, i nie przesuwając pierścienia ostrości celuję w docelowe miejsce. A aparatach cyfrowych o ile się da, to powinniśmy włączyć po takim złapaniu ostrości manualne ostrzenie, by już nic się nam nie przestawiło.
Czasem autofocus nie poradzi sobie w słabym oświetleniu- ja wtedy manualnie ostrzę na odległych świetlnych punktach, patrząc przez wizjer, i gdy widzę , że w pewnym momencie obiekt jest najbardziej ostry, zostawiam ostrość, i zaczynam fotografowanie.
Najgorszy dla aparatu i fotografa jest moment, gdy fotografuje w całkowitych ciemnościach - przypadek mojej wsi po godzinie 23. 
Wtedy dobrym sposobem jest ustawienie wysokiego ISO - np 2 tysiące i czasu naświetlania - ok 15 sekund wystarczy. Wykonujemy po koleji zdjęcia celując w jakiś odległy punkt w terenie , za każdym razem przekręcając na obiektywie pierścień od ostrości. Jest szansa, że przy burzowym niebie, piorun oświetli teren, a co za tym idzie zobaczymy , czy nasze zdjęcie jest ostre. Po wykonaniu serii zdjęć, w końcu dojdziemy do momentu, gdy ustawienie ostrości będzie dobre. Pamiętajmy jednak, aby nie zmieniać potem ogniskowej, gdyż ponownie zdjęcia mogą być nieostre.
Jeszcze innym sposobem, który czasem stosuje jest : znalezienie miejsca niedaleko miejsca zamieszkania- jeżeli wiem że nigdzie nie pojadę a w nocy będzie burza, jadę w to miejsce w dzień i robię zdjęcie na określonej dla mnie ogniskowej. - np 18mm. Następnie jakimś flamastrem zaznaczam kreskę na pierścieniu od ostrości - tak, żeby wiedzieć, jak ustawić go do określonej ogniskowej i mieć ostre zdjęcie - czyli robię zdjęcie na sucho , zaznaczam, w którym położeniu była najlepsza ostrość, i w nocy zamiast szukać ostości, to ustawiam ją tak, jak była za dnia.   

No ale koniec tej wiedzy teoretycznej - teraz trochę moich zdjęc z opisem.
[Obrazek: _DSC0914.JPG]
 



Do burzy ok 12km
ISO : 320
Przysłona f5.6 
Czas ekspozycji : 25 s
Ogniskowa : 48mm 
Jak widać, piorun został złapany w miarę dobrze . Warto dodać, że przysłona była ustawiona prawie najniżej, jak dla tej ogniskowej. 
Ostrość  ustawiona od latarnii. 

[Obrazek: _DSC0812.JPG]

Przykładowe " przypalone zdjęcie " . Nie spodziewałem się bliskiego uderzenia, w efekcie zbyt niska przysłona sprawiła, że na zdjęciu jest zbyt dużo śiwatła.
Do wyładowania : ok 1km 
Przysłona: f5
Czas :10 sekund
ISO: 100

[Obrazek: _DSC0806.JPG]

Tutaj zdjęcie zrobione na takich samych parametrach, jak powyżej. Widać, że wyładowanie jest kilka km dalej od mojego aparatu, i zdjęcie wyszło w miarę dobrze. Dla ciekawskich, obydwa zdjęcia zrobiłem z parapetu kładąc aparat na książkach. 

A tu sytuacja, z którą spotykamy się najczęściej - burza oddalona ok 10-15 km, dosyć aktywna elektrycznie. 
Dobrane ustawienia : ISO 500, 30 sekund naświetlania i prawie najniższa dla tej ogniskowej przysłona f5.3. W efekcie zdjęcie wyszło całkiem nieźle
[Obrazek: _DSC0748.JPG]

A tu zdjęcie z serii co będzie gdy . No właśnie co jest nie tak ? 
[Obrazek: _DSC0741.JPG]


Przysłona jak na zdjęciu wyżej, natomiast zbyt niskie ISO - 100 zadecydowało o tym, że na zdjęciu jest zbyt mało światła. Czas naświetlania - 20 sekund byłby dobry przy ISO 500. Częsty błąd, nie unikniecie go przy fotografii Uśmiech

Tutaj fotka, która wyszła w miarę dobrze
[Obrazek: _DSC0774.JPG]

ISO 320, przysłona f5, minimalna ogniskowa i 25 sekund naświetlania.

A tutaj typowy przykład, jak piorun chowa się za ścianą deszczu , tym razem nic się nie złapało.
[Obrazek: _DSC0758.JPG]

Czas na krótkie podsumowanie.

Gdy nie mamy przy sobie statywu , lub nie da się go użyć np na parapecie, to warto podeprzeć aparat ksiązkami czy innym przedmiotem. Czasem i tak wyjdą nam dobre zdjęcia, przykład wyżej. 
Przy fotografii piorunów trzeba pamiętać o zależności ISO/czas/przysłona, im większy czas, tym niższa przysłona,  im większe ISO , tym niższy czas, aczkolwiek najpierw bawmy się czasem i przysłoną, a potem ISO. Większe ISO to więcej szumów, więc lepiej dać dłuższy czas i mieć więcej światła przy niższym ISO, niż dać wysokie ISO, krótki czas i mieć szumy na zdjęciu .
Pamiętajmy o husteczce do wyczyszczenia obiektywu, spokoju, gdy nic nie wpada w kadr i cały czas kontrolujmy ustawienia tych parametrów. Wtedy zdjęcia też zaczną nam wychodzić.
Odpowiedz
#2
Bardzo przydatny poradnik! Wyczerpujący i z przykładami. Bardzo pomocny z dokładnymi ustawieniami sprzętu.

Jeśli mogę dodać od siebie, gdy nie ma się książek aby zrobić statyw, bo np jesteśmy w terenie, dobrym sposobem na zmniejszenie wstrząsów gdy nie mamy nic, jest ponoć przystawienie aparatu czy kamery do głowy, czy brody. Jest to najbardziej zamortyzowana część ciała. Szczególnie wykorzystuje sie to przy filmowaniu w marszu aby zminimalizować wstrząsy. W fotografowaniu piorunów, przy ogólnym szerokim zdjęciu, bez zoomu możliwe, ze tez zniweluje się drgania tym sposobem. Tyle ze nie widzielibyśmy dokladnie w co celujemy. Bardziej to sprawdza sie w filmowaniu.
Pozdrawiam                                                                                                                                  Kontakt: stormhunters@pspm.org.pl           Koordynator Storm Hunters
Odpowiedz
#3
Też tak robię jak nie mam statywu Duży uśmiech Pedro przy braku statywu są jeszcze różne sposoby poradzenia sobie z tym, ale bardziej podczas łowów mobilnych np. jeśli mam pod ręką rower to kładę aparat na siodełku i przytrzymuje go rękami, a jeśli jestem autem to opieram aparat o otwarte drzwi samochodu i przytrzymuje go rękami Oczko Można też zaryzykować i postawić aparat na dachu samochodu, ale w przypadku silnego wiatru nie polecam xD

Sewek dobry poradnik Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości